Jak mówi Beata Nowicka, dyrektorka Zespołu Przedszkoli w Mierzynie, na placu zabaw było wtedy 40 dzieci w wieku od czterech do sześciu lat. że strzelał z wiatrówki, ale nie do dzieci
Zresztą nie tylko to! Po kolei. „Renomowana firma Kandar” to typowy oksymoron, jakby powiedzieć „zimny wrzątek”, ale to już każdy wie. Kandar ma może ze 2 godne uwagi tanie wiatrówki (CP1 i pochodne w postaci karabinkowej) oraz jedną lunetę (Kandar 4-16×42 AOME Gold), ale na łatkę „renomowana” to jednak za mało.
1)Lasera używam do szybkego znalezienia wstępnego ustawienia lunety. Po ustawieniu według lasera nie muszę się martwić czy śrut trafi w tarczę na 25 metrów. 2) Do dokładnego ustawiania lunet zrobiłem sobie stojak, i strzelam z pozycji siedzącej na krzesełku, opierając na nim wiatrówkę.
Wielu z nas kojarzy wiatrówkę z ‘'domowych’' zawodów strzelania do celu (puszki, butelki) lub tarczy. Niewielu pewnie wie, że wiatrówki używane są w wyczynowym strzelectwie pneumatycznym (sport olimpijski), rekreacyjnie, a w niektórych krajach dozwolone jest również strzelanie z nich podczas polowań na drobną zwierzynę oraz do odstrzału szkodników.
Szyna montażowa 11 mm na cylindrze pozwala zamontować celownik optyczny. Jednoczęściowa osada z drewna posiada kolbę z chwytem pistoletowym, zapewniają one pewny chwyt i wygodne strzelanie. Wiatrówka doskonale sprawdza się w rekreacyjnym strzelaniu na krótkie i średnie dystanse - zarówno do tarczy, jak i do innych celów.
Niegwintowane maja niezla na 25m, ale rozrzut wiekszy. Z 50m, przypuszczam ze mozna sie cieszyc ze sie trafilo w tarcze, a zadnym lepszym celowaniu nie ma co marzyc. Niestety, srut jest lekki, bardzo podatny na wiatr, szybko traci energie wraz z odlegloscia, a jak do tego dojdzie koziolkowanie zpowodowane brakiem gwintu to.. szkoda gadac ;)
. Jeżeli chcesz rozpocząć swoją przygodę ze strzelaniem rekreacyjnym i planujesz zakup wiatrówki, to musisz wiedzieć, jak dobrać tą odpowiednią dla siebie. Na rynku znajdziesz wiele ciekawych modeli, jednak nie każdy z nich będzie odpowiedni dla początkującego hobbysty. Jak każda nowa pasja, tak i również strzelanie, wymaga zasięgnięcia języka wśród osób, które posiadają doświadczenie w tym zakresie i podpowiedzą jaka wiatrówka będzie najlepsza dla osoby początkującej. Jeżeli jednak opanowałeś już podstawy strzelania i przymierzasz się do kupna bardziej zaawansowanego modelu, to również warto, abyś skonsultował się ze specjalistą w tej dziedzinie. W tym artykule to właśnie my występujemy w roli fachowców i udzielimy Ci wszelkich niezbędnych porad, które pomogą w doborze odpowiedniej dla siebie wiatrówki. Cena, jako podstawowe kryterium wyboru Trudno się nie zgodzić z faktem, że to właśnie cena sprzętu ma duży wpływ na podjęcie decyzji zakupowej. W szczególności, kiedy dopiero zaczynamy swoją przygodę ze strzelaniem i nie mamy pewności, czy będzie to odpowiednie zajęcie dla nas. Mając z góry określony budżet zależy nam jednak na tym, aby znaleźć możliwie najlepszą wiatrówkę w danym przedziale cenowym. Najtańsze modele zaczynają się już od kilkuset złotych, a ich funkcje są odpowiednie dla początkujących strzelców. Takie wiatrówki idealnie nadają się do poznania całej specyfiki strzelania i doskonalenia jej technik. Jeżeli jednak należymy do zaawansowanych strzelców i zależy nam na wyborze egzemplarza z najwyższej półki, to w tym wypadku ceny mogą kształtować się na poziomie nawet kilku tysięcy złotych. Wiatrówka długa czy krótka? Która będzie lepsza? Aby móc wybrać odpowiednią wiatrówkę, trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakich okolicznościach będziemy chcieli jej używać. Jeśli planujemy celować do puszek lub butelek na działce, to w tym wypadku najlepiej sprawdzą się wiatrówki krótkie. Są one małe, poręczne i nie posiadają zbyt dużej mocy, co niewątpliwie będzie dużą zaletą na początku naszej strzeleckiej przygody. Jeśli jednak planujemy pójść o krok dalej i strzelać na większych dystansach, na przykład do tarczy, to w tym wypadku lepszym rozwiązaniem okaże się długa wiatrówka. To, czym króluje ona nad krótką wiatrówką, to znacznie większy zasięg strzelania oraz moc. Ponadto wiatrówki długie umożliwiają bardziej precyzyjne trafienie do celu niż ich krótkie odpowiedniki. Dlatego też jeżeli planujesz już od początku strzelać na większych dystansach, to niewątpliwie długa wiatrówka będzie odpowiednia dla Ciebie. Rodzaj zasilania wiatrówki – co wybrać? Aby móc korzystać z wiatrówki zgodnie z jej przeznaczeniem, czyli oddawać strzały do celu, koniecznym jest zasilenie jej odpowiednią amunicją. Jej wybór jest ściśle uzależniony od rodzaju napędu w jaki została zaopatrzona broń. Wiatrówki dzieli się na napędzane sprężynowo i sprężonym gazem. Ten drugi to powietrze w wiatrówkach PCP i PCA, a także dwutlenek węgla w postaci 12 i 88 gramowych kapsuł. Jeśli chodzi o wiatrówki długie, to w ich wypadku najlepsze będzie zasilanie sprężynowe, gdyż wiąże się z niskimi kosztami eksploatacji. Ponadto, nie wymagają one posiadania żadnych dodatkowych akcesoriów w celu nabicia broni amunicją. Wystarczy jedynie odpowiedni śrut i odrobina siły. Jeżeli jednak zdecydujemy się na wybór krótkiej wiatrówki, to na początku powinniśmy postawić na model zasilany 12 gramową kapsułą CO2. Jest ona lekka i celna, a wszystko przez wzgląd na brak odrzutu. Akcesoria do wiatrówek – co warto kupić na początek? Kiedy wybierzemy już odpowiadający nam model wiatrówki, powinniśmy zastanowić się również nad zakupem akcesoriów do niej. Mowa tu właśnie o wyżej wspomnianej amunicji, a także innych produktach, które wspomogą proces czyszczenia broni oraz pozwolą na jej właściwe przechowywanie. W przypadku utrzymywania broni w czystości pomocne okażą się specyfiki dedykowane tej czynności. Warto zaopatrzyć się także w takie akcesoria jak wycior do wiatrówek czy chusteczki do czyszczenia. Regularne używanie wyżej wspomnianych usunie z broni wszelkie zanieczyszczenia jednocześnie ją konserwując, a tym samym wydłużając jej żywotność. Osoby, które chciałyby poprawić swoją celność, z całą pewnością powinny zastanowić się nad zakupem lunety celowniczej. Najlepiej sprawdzi się ona w przypadku długich wiatrówek i pozwoli na osiągnięcie lepszych wyników w strzelaniu. Przydatna może być również tarcza strzelecka dedykowana strzelaniu na większych dystansach. Aby móc w bezpieczny sposób przenosić broń, dobrze jest wybrać kaburę lub pokrowiec na broń. Poza sprawniejszym transportem będzie ona należycie chroniona przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych. O czym jeszcze należy pamiętać podczas wybierania wiatrówki? Przy zakupie pierwszej wiatrówki przede wszystkim należy kierować się rozwagą. Jeżeli złapiemy przysłowiowego bakcyla i opanujemy techniki strzelania, wówczas możemy pokusić się na bardziej zaawansowany sprzęt. Najważniejsze jest to, aby dobrze bawić się podczas strzelania, bez względu na to, czy będzie to za sprawą wiatrówki długiej czy krótkiej. Pamiętajmy również o bezwzględnym przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa w trakcie jej użytkowania.
Fakt posiadania broni czy prawa do wykonywania polowania nie czyni z nas myśliwych. Aby ktoś mógł nazwać się myśliwym musi zdobyć umiejętności strzeleckie, a potem je utrwalać. Statystyczny myśliwy dysponuje dobrą bronią kulową, wyposażoną w celownik optyczny. Nie jest żadną tajemnicą, iż taki sprzęt (zwłaszcza sztucer typu varmint) zapewnia parametry skupienia na poziomie dobrej broni snajperskiej. Mógłby, drogą kierowanego szkolenia, a potem indywidualnego rozwoju posiąść umiejętności strzelca wyborowego czy nawet precyzyjnego. Mógłby, gdyby tylko chciał. Weźmy za przykład łowców z USA. Myśliwi ze Stanów Zjednoczonych są wręcz zakochani w dobrze bijącej broni. Cechuje ich znacznie wyższy poziom kultury strzeleckiej. Tam prawie każdy młody człowiek zaczyna kontakt z bronią od kalibru .22 LR. Karabinki pod nabój bocznego zapłonu są oswajane powszechnie już przez dwunastolatków. Te dwa elementy – bardzo wczesny kontakt z bronią oraz powszechna dostępność kalibru .22 LR sprzyjają wyrobieniu odpowiednich nawyków strzeleckich. A u nas? W szkołach zlikwidowano strzelnice, nowy przedmiot w gimnazjach – edukacja dla obronności praktycznie nie przewiduje zajęć strzeleckich. Do czego to prowadzi? Do strzeleckiego analfabetyzmu. Kandydat na myśliwego winien swą edukację tyczącą strzelectwa zaczynać prawie od dziecka, od wiatrówki, a zaraz potem karabinka pod nabój bocznego zapłonu. Karabinek na amunicję .22 LR jest prawie niezniszczalny. Osobiście z jednego egzemplarza taniutkiego, rosyjskiego kbks wystrzeliłem dobre kilkadziesiąt tysięcy nabojów, bez żadnych uszkodzeń, prócz pazura wyciągu. Resurs lufy może dochodzić do 300 tys. strzałów, wystarczy regularnie ją czyścić i usuwać złogi ołowiu. Amunicja jest śmiesznie tania, bo opakowanie (50 nabojów) można kupić za kilkanaście złotych. W pierwszym etapie trzeba oswajać sztukę strzelania z mechanicznych przyrządów celowniczych, potem z optycznych. Młody człowiek uczy się pracy z bębnami celowniczymi, przystrzeliwania karabinka, nabiera nawyków dbania o broń, jej czyszczenia i konserwacji. Taka wiedza procentuje. Mądry instruktor będzie co pewien czas prowadził treningi tylko z wykorzystaniem przyrządów mechanicznych, ucząc strzelania z różnych postaw, potem do celów ruchomych. Da się prowadzić z karabinka .22 LR mądry trening strzelecki także z przyszłymi łowcami, wystarczą pomniejszone tarcze zwierzyny. Karabinek sportowy nie wyzwala odrzutu, a huk wystrzału jest bardzo słaby. Młody człowiek uczy się więc zupełnego ignorowania tych zjawisk, bo ich nie widzi i nie czuje. Jest to bardzo istotne. Żadnym usprawiedliwieniem nie są trudności z dostępem do broni bocznego zapłonu, bo w każdym mieście jest albo klub sportowy albo prywatna strzelnica. Można oswajać kbks do woli, za grosze. Pierwszą bronią łowcy – w sensie szkolenia – staje się najczęściej śrutówka. Jeżeli po zdaniu egzaminów nabywa prócz niej dobry sztucer z lunetą, to w porządku; gorzej gdy z finansowej konieczności poprzestaje na dubeltówce. Ktoś się żachnie i stwierdzi – za moich czasów dwururka była podstawową bronią, z którą nabierało się doświadczenia, ucząc się np. sztuki podchodzenia zwierzyny grubej na trzydzieści kroków. Odpowiem – tak było kiedyś; te czasu dawno minęły i nigdy nie wrócą. Śrutówka z gładkimi lufami nie jest i nie może być bronią na grubego zwierza. Posługiwanie się tylko śrutówką przez wiele lat – powtarzam: jako jedyną prowadzi do utrwalania się niekorzystnych nawyków, utrudniających potem przejście do broni kulowej, wyposażonej w optyczne przyrządy celownicze. Strzelec, który przez lata oswaja dubeltówkę kalibru 12 uczy się „oczekiwania” na strzał. Jeżeli ktoś nie wierzy w to zjawisko, łatwo to sprawdzić, podkładając myśliwemu ślepy nabój. Łowca wraz z wciśnięciem spustu wykonuje ruch tułowiem i barkiem, kompensując oczekiwany odrzut. Jeśli „pchnięcie” broni w tył nie następuje, bywa, iż taki strzelec traci równowagę. Jest to częstą przyczyną pudeł. Do tego dochodzi podświadome zamykanie oczu lub choćby „mrugnięcie” przed wciśnięciem spustu. Prowadzi to do utraty kontroli, trwającej często tylko ułamki sekund. Te drobne ułamki sekund wystarczą, by chybić. Uwaga – jeżeli używamy tylko broni śrutowej, np. podczas zbiorówek, bardzo istotne jest wyposażenie jej w dobry, mały kolimator. Warto tutaj pamiętać o doborze siatki – lepsza od samej kropki będzie kropka w owalu, opracowana specjalnie dla strzelb. Koło wokół centralnego znaku celowniczego zaznacza średni obszar, pokrywany wiązką śrutu na 35 metrów, zaś czerwona kropka wskazuje środek snopa lub miejsce trafienia pocisku kulowego. Szanse na czysty strzał wzrosną wtedy kilkakrotnie. To najtańszy i najprostszy sposób na poprawę skuteczności, oczywiście pod warunkiem, iż poświęcimy na suchy trening z kolimatorem choćby kwadrans tygodniowo. Kolejnym niebezpieczeństwem dla strzelca jest nieodparta chęć trafienia. Przemożna chęć zdobycia trofeum czy trafienia idealnej dziesiątki niszczy wręcz wynik. Podświadome pragnienie znalezienia idealnej korelacji momentu położenia centralnego punktu siatki na celu prowadzi do zapominania o wyuczonych nawykach operowania spustem, utrzymywania broni w poziomie / nie przechylania jej/, ułożenia łokci, kciuka na szyjce kolby etc. Zapominamy, iż tym samym przejmujemy cudzą rolę – rolę broni (a także lunety celowniczej). Każdy element zestawu: broń – amunicja – luneta – strzelec pełni niezwykle ważną rolę w osiągnięciu sukcesu, jakim jest punktowe trafienie w cel, ale funkcjonuje przecież podział zadań i obowiązków. Rolą strzelca jest załadowanie i naprowadzenie broni, właściwe wykonanie pracy z językiem spustowym, pamiętanie o oddechu i jeszcze kilku innych czynnościach oraz zupełne zignorowanie odrzutu. Zadaniem broni jest odpalenie naboju, a amunicji przekazanie energii. Innymi słowy nie należy mieszać się w robotę swojego partnera – sztucera. Dobieramy broń o odpowiednich dla nas parametrach skupienia i ergonomii, a podczas treningu czy łowów zajmujemy się sobą. Strzelec w fazie szkolenia musi skupić się na idealnym wypełnianiu poszczególnych czynności związanych z celowaniem, pracą na spuście, ułożeniem broni, stabilizacją postawy. Zaczynamy od pojedynczych elementów sztuki celowania, następnie łączymy je w całość. Trwa to długo, ale warto. Naukę trzeba zacząć i potem kontynuować od strzelania „na sucho”, tylko i wyłącznie z nabojami szkolnymi /zbijakami/. Oszczędza to mechanizmy igliczne, a nas uczy prawidłowego ładowania i rozładowywania broni oraz zachowywania przy tym stabilnej, niezmiennej postawy. Jak to robić w praktyce? Zajmujemy na strzelnicy właściwą postawę strzelecką /stojąc, siedząc, klęcząc czy leżąc/, ładujemy broń nabojem szkolnym, naprowadzamy siatkę lunety na oddalony, punktowy cel i pracujemy nad płynnym wybraniem spustu, tak, by po zapracowaniu iglicy i okresu tuż po nim krzyż lunety nie przemieścił się – lub przemieścił nieznacznie. Należy wyraźnie zapamiętać położenie centralnego punktu siatki celowniczej na tarczy w momencie wciśnięcia spustu. Następnie szybko przeładowujemy broń, wprowadzając do komory nowy nabój szkolny i powtarzamy proces. Mini cykl treningowy dla łowcy to dwa takie strzały na „sucho”, w jednej serii. Ilość powtórzeń serii zależy tylko od nas. Strzelec sportowy oddaje podczas zawodów całą serię strzałów, a więc przy treningu z nabojami szkolnymi jego standardowy cykl winien być zwiększony nawet o 50 %. Jeżeli na każdym dystansie wystrzeliwuje 10 pocisków, w fazie treningu na sucho ilość winien oddać nie mniej niż 15 „strzałów”. Łowca przeładowuje broń jak najszybciej, strzelec wyczynowy raczej wolno i bardzo płynnie. Podstawowym celem tego etapu treningu jest wyrobienie nawyku „zapisywania” w pamięci położenia siatki na celu, w momencie tuż przed i w czasie wciskania języka spustowego. Nie ma huku i odrzutu, mamy więc komfort. Warto powtarzać sobie przy każdym cyklu – MOIM ZADANIEM JEST WIDZIEĆ I ZAPAMIĘTAĆ POŁOŻENIE SIATKI NA CELU. Druga faza treningu jest trudniejsza, ale równie potrzebna. Na bębnie dystansowym celownika optycznego wprowadzamy poprawkę w pionie, wybierając np. 10 – 20 klików w kierunku DOWN. Oczywiście wielkość poprawki trzeba zapamiętać, by potem wrócić do nastawy „zerującej”. Następnie ładujemy broń ostrą amunicją i oddajemy jeden strzał, powtarzając w myślach te samo zdanie. Brak przestrzeliny w obrębie centralnej dziesiątki (kula trafi niżej) jest sprzyjający, bowiem nie bierzemy na siebie wspominanej już roli sztucera. Jeżeli po kilku „ostrych” strzałach /najlepiej prowadzonych przemiennie z cyklem suchym/ nawyk dokładnego widzenia i zapamiętywania położenia siatki na celu jest utrwalony, wracamy do właściwej nastawy górnego bębna i oddajemy dłuższą serię 4 strzałów. Gdy wprowadzenie w proces treningu huku, podmuchu i odrzutu doprowadziło do sytuacji, iż nie jesteśmy w stanie widzieć i pamiętać o położeniu siatki na celu wracamy do cykli z nabojami szkolnymi, a fazę ostrego strzelania stopniujemy, zaczynając od kalibru .22 LR, poprzez .222 lub .223 Remington do kalibru docelowego. Jeżeli docelowym jest „armata” np. .338 Lapua Magnum czy ..458 Winchester Magnum, wskazane są etapy pośrednie, tzn. .308 Win. (.30 – 06) i dalej .300 WM. Jak winien wyglądać cały cykl treningowy, mierzony ilością powtarzanych procesów? Wydaje się, iż na ok. 50 – 150 strzałów suchych winien przypadać jeden pocisk wystrzelony do tarczy, z przemieszczeniem ŚTP w pionie. Jedna kontrolna seria strzałów w cel wystarczy na długi czas. Jak wygląda technika strzelania czyli proces celowania i pracy na spuście? Najbardziej efektywnie pracujemy ze swoją własną bronią. Współpraca palca wskazującego z językiem spustowym winna być doprowadzona do pełnego automatyzmu. Jest to żmudne ćwiczenie, często niewdzięczne, bo aby stało się nawykiem wymaga poświęcenia dziesiątków godzin. Wpierw ustalamy, jakie położenie palca na spuście jest dla niego najbardziej naturalne i wygodne. Następnie zamykamy oczy i wszystkie swoje myśli skupiamy na mechanizmie spustowym. Staramy się wybierać spust bardzo, bardzo powoli, jak najdłużej, tak by proces naszej pracy – aż do zapracowania sprężyny iglicy – trwał nawet 30 – 35 sekund. Bardzo ważne, by cały czas wciskać język spustowy równomiernie i płynnie. Takie ćwiczenie powtarzamy wiele razy, koncentrując się na swoich doznaniach, na swoistej „symbiozie” palca i języka spustowego. Nawet gdy jesteśmy pewni, iż spust jest już „nasz”, że jesteśmy jak sprawna, zespolona maszyna, sprawdzajmy regularnie czy coś w tej współpracy „nie zgrzyta”. Innymi słowy, warto prowadzić ten prosty trening nadal, nawet gdy wydaje nam się, iż na wysokim poziomie szkolenia to tylko trata czasu. Jak dobrać typ i rodzaj mechanizmu spustowego? Lekki jak piórko czy twardszy? Bez oporu czy ze wstępnym oporem? Z jałową drogą czy zupełnie bez niej? Różnych opinii będzie wiele – odpowiem – zależy to od tego, do jakich celów będziemy wykorzystywać nasz sztucer. Klasyczne łowiectwo od strzelań snajperskich bądź długodystansowych dzieli nielicha przepaść, ale pewne cechy są wspólne – lepszy jest spust zbyt lekki niż za twardy. Generalnie, więcej zwolenników ma spust bardzo lekki, bez wstępnego /pierwszego/ oporu i zbędnego ruchu jałowego. Jeżeli mechanizm spustowy ma możliwość szerokiej regulacji oporu języka i jego drogi, warto go w ten sposób ustawić. Rozważmy to szczegółowo. Gdy lekki spust nie ma pierwszego oporu lub drogi jałowej i pracujemy nań palcem wskazującym, język spustowy stoi praktycznie w miejscu, a zgina się /deformuje/ tylko opuszka palca. Oba elementy są pod naszą pełną kontrolą. Przy spuście z długą drogą jałową lub dwuoporowym, ilość zmiennych się zwiększa. Przy narastaniu nacisku na język spustowy ten ostatni mocno przesuwa się pod wpływem przyłożonej siły. Opór okazywany przez spust jest w tym przypadku niejednostajny, powodując „przełamywanie” i wędrówkę poduszki palca. Dochodzi element, którego do końca nie kontrolujemy. Osobiście w broni wyczynowej preferuje spusty bardzo lekkie, nawet o oporze rzędu 50 – 100 g. W sztucerach tak lekki spust nie musi być preferowany. Strzela mi się stosunkowo dobrze także ze sztucerów wyposażonych w spusty standardowe, pracujące z siłą do ok. 1,2 kg. Z broni myśliwskiej bardzo pozytywnie zaskoczył mnie mechanizm spustowy rosyjskiego „Łosia”. Podczas procesu celowania trzeba zwracać uwagę na oddech. Wiadomo, że gdy celujemy zapominając o wstrzymaniu oddechu siatka celownicza przemieszcza się na tarczy w płaszczyźnie pionowej (krzyż „patrzy” wyżej gdy nabieramy powietrza, niżej gdy wydychamy). To sprawy proste. Niestety, funkcjonuje dość powszechnie pogląd, iż strzelać należy tylko „na wydechu”, a więc celować z pustymi płucami. Nielogiczne, bo zaraz zaczyna się dług tlenowy. Nie zapamiętamy położenia siatki na celu w momencie odpalenia, bo mózg na długu tlenowym ma problem z prawidłowym funkcjonowaniem. Celować i strzelać trzeba na pół czy ćwierć wydechu. Siatka celownicza odchyla się na oczywiście także na boki – tutaj jest miejsce na wybranie i ustalenie optymalnej /w danej postawie strzeleckiej/ pozycji ciała, pracę nad przygotowaniem i wdrożeniem najbardziej komfortowego „chwytu” broni i trening, ciągły trening powtarzalności. Wszelkie czynności ze sztucerem czy karabinem doprowadzamy do automatyzmu. Nie da się oczywiście dojść do absolutnego braku przemieszczeń siatki na celu, chyba że karabin osadzimy na sztywnych, np. benchrestowych podporach. Benchrest niewiele ma jednak wspólnego z myśliwskim strzelectwem. Lekkie wahania położenia siatki są dopuszczalne. Celem treningu jest zgranie momentu komfortowego wstrzymania oddechu z wciśnięciem spustu /zapracowaniem mechanizmu spustowego/ i zaznaczeniem w mózgu obrazu siatki na punktowym celu. Uwaga – nigdy nie celujemy do całej komory zwierza tylko w bardzo konkretne miejsce, np. tam, gdzie jest serce. Musimy widzieć je wręcz podczas celowania, wyobrażać sobie jak pracuje. Bez optyki nie ma już praktycznie strzelania z broni długiej. Warto jednak co pewien czas wrócić do przyrządów mechanicznych, pamiętając, iż najważniejsze jest utrzymywanie podczas celowania równej muszki (w wycięciu szczerbiny). Każdy celownik optyczny należy skontrolować na obecność błędu paralaksy. Zwykle, o ile nie ma mechanizmu jej regulacji (dyslokowanego głównie na obiektywie – ozn. AO czy bocznym bębnie – ozn. SF) jest on usuwany na stałej odległości 100 metrów. Niestety, znaczna cześć lunet jest wadliwa i z tego powodu błędy celowania ulegają znacznemu zwiększeniu. Trzeba to koniecznie sprawdzić – właśnie na tym dystansie, odchylając głowę na boki od osi optycznej. Ile pudeł na łowach wynikło z tego, iż siatka w lunecie kolebie się na obie strony /nawet przy minimalnych przesunięciach oka !/ nikt pewnie nie zliczy. Przy okazji, nie należy ulegać modzie na celowniki o dużych maksymalnych krotnościach, chyba, że strzelamy wyczynowo na dalekie dystanse. Powiększenie 6 – 8 x jest najbardziej optymalne na łowy, lisiarze winni natomiast używać krotności 10 – 14 x. Przy ustawowej granicy strzałów (200 metrów) większe powiększenia są zbędne. Kapitalną opcją jest stały celownik o dziesięciokrotnym, pozornym przybliżeniu (10 x 42; 10 x 50; 10 x 56), ale to propozycja dla strzelców doświadczonych, w żadnym razie nowicjuszy. Jak sprawdzić, czy jesteśmy już gotowi do strzelania i trafiania celów punktowych? Sprawa jest prosta. Przyjmujemy postawę strzelecką na strzelnicy, a nasz towarzysz kładzie na lufie broni, załadowanej szkolnym nabojem małą monetę. Proces naprowadzenia sztucera na tarczę, celowania i odpalenia musi odbyć się tak, by moneta nie spadła. Jeżeli przy tym mózg zarejestrował idealnie obraz siatki na celu, wszystko jest w porządku. Strzelcy długodystansowi winni utrudnić sobie lekcję z monetą; ćwicząc całą procedurę wielokrotnego pojedynczego ładowania broni oraz celowania i wciskania spustu w postawie leżącej, tak jakby strzelali całą zawodniczą serię. Jak dziesięć razy wprowadzimy do komory nabój szkolny, wycelujemy i wybierzemy spust, widząc ostro i zapamiętując położenie siatki w centrum ocenianego pola tarczy, a moneta trzyma się lufy jak zaczarowana jesteśmy gotowi do poważniejszych wyzwań. Inna metoda to stary, sprawdzony „ball and dummy loading” czyli ładowanie broni na przemian, nabojami bojowymi i ślepymi. Jak łowca źle reaguje na huk, podmuch, odrzut i podrzut broni, trener zmusza go wpierw do strzelania na sucho nabojami szkolnymi, potem ślepymi – wtedy do treningu wprowadza się jeden z elementów stresujących – dźwięk wystrzału, następnie, co kilka, kilkanaście nabojów ślepych wprowadza jeden ostry – oczywiście ważne jest, by broń była ładowana nie przez strzelca. Takie czynności są bardzo skuteczne. Osobiście nie tracę wypracowanych nawyków strzeleckich tylko przy broni kalibru .223 Rem. i 6,5 x 55 SE. Już popularne .308 Winchester czy .30 – 06 potrafią być zazdrosne o siebie i natychmiast odpłacają brak zainteresowania. Wystarczy, iż przez miesiąc nie biorę ich na strzelnicę, a wyniki skupienia ulegają lekkiemu pogorszeniu. Część strzelnic sportowych czy myśliwskich (krytych czy częściowo krytych) jest tak zbudowana, iż znacznie potęgują huk wystrzału. Niektórzy nie są wtedy stanie trafiać celnie, choć mają ochronniki słuchu – każdy strzał wyzwala u nich negatywną reakcję organizmu. To zrozumiałe i trzeba wtedy nabyć słuchawki znacznie lepszej jakości. Jak sprawdzić i potem rozwijać swoje umiejętności strzelania w terenie? Najlepsza jest do tego strzelnica poligonowa. Podam kilka przykładowych ćwiczeń. Broń – repetowany ręcznie sztucer. Wieszamy po jednej tarczy z czarnym kręgiem o średnicy 20 cm lub z sylwetką lisa, choć niestety nasza standardowa tarcza z wyobrażeniem tego drapieżnika jest nieproporcjonalnie duża) na dystansach 200; 175; 150; 125; 100, 75 i 50 metrów. Dziesiątka docelowo winna mieć 2,5 lub 5 cm, początkowo może mieć i więcej. Następnie oddajemy po strzale do każdej tarczy, poczynając od celu umieszczonego na 200 metrach. Każdy z innej postawy strzeleckiej. Na 200 m leżąc z wykorzystaniem pasa nośnego (lub dwójnogu), na 175 m leżąc bez podpórki, na 150 m siedząc z wykorzystaniem pasa nośnego, na 125 m siedząc bez pasa, na 100 m klęcząc, z pasem owiniętym wokół łokcia, na 75 m klęcząc bez pasa, wreszcie na 50 m z postawy stojącej, bez pasa. Maksymalna ilość punktów – 70. Wszystko w szybkim, mierzonym czasie. Uczymy się szybkiego składu w trudnych, niestabilnych pozycjach. Z każdym odbytym treningiem ogniowym tego typu zauważymy skracanie czasu i poprawę wyniku punktowego. Wada – brak pełnej dynamiki. Odmianą tego ćwiczenia może być forma z szybkim przemieszczaniem się. Tarcze wieszamy tylko na 200 metrach. Po ostrzelaniu pierwszego celu (leżąc, z wykorzystaniem pasa) podbiegamy na 175 m, przyjmujemy kolejną postawę, strzał; bieg na rubież 150 m, postawa, strzał itd. aż do 50 metrów. Przeładowanie czy wymiana magazynka odbywają się bez żadnych komend. W pierwszym etapie nie stosujemy limitów czasowych, potem możemy je wprowadzać. Strzelec nabiera kondycji, uczy się także tego, iż średni punkt trafień wędruje przy zmianach postawy. Nawyki szybkiego przyjmowania postawy wprowadza do pamięci mięśniowej. Inne, bardzo pożyteczne ćwiczenie. Tarcze ustawiamy na 200 metrów. Łowca idzie wolno w ich kierunku, z załadowaną i zabezpieczoną bronią kulową w ręku, kolba na wysokości biodra, wylot lufy na wysokości oczu, z pasem nośnym owiniętym wokół łokcia (lub bez niego). Instruktor podaje krótką komendę, która jest jednocześnie wskazaniem postawy niestabilnej, np. KLĘCZĄC. Po komendzie myśliwy odbezpiecza broń, przyjmuje postawę i oddaje jak najszybszy, mierzony strzał. Dystansu dokładnie nie zna, musi więc oceniać odległość na oko, w sposób przybliżony. Przy postawie leżąc uczy się posługiwania podpórką improwizowaną, np. kopcem kreta czy naturalnym wybrzuszeniem terenu. Odmianą tej formy może być ćwiczenie tylko z podaniem komendy OGNIA, natomiast sam łowca ocenia, którą postawę na tym dystansie winien przyjąć. Ma trafić punktowo i w jak najszybszym czasie. Szybko zauważy, iż jego organizm preferuje jakąś konkretną postawę ponad inne. Wiadomo, iż na 150 metrów nie będzie strzelał stojąc, ale przyjęcie najwygodniejszej ze wszystkich postaw – leżącej z podpórką może być utrudnione przez dość wysoką trawę. Tutaj sprawdza się i wypracowuje zdolność koncentracji i improwizacji, bardzo ważne dla sukcesu łowieckiego. Prawie w każdym terenie znajdziemy możliwość podparcia broni. Najczęściej ćwiczymy tę postawę, która sprawia najwięcej kłopotów. I choć należy unikać strzelania z postawy stojącej, jako wyjątkowo niestabilnej warto właśnie jej poświęcić dużo uwagi. Zaprocentuje to podczas zbiorówek. Po pewnym czasie wskazane jest zmniejszanie wielkości tarcz. Idealnie nadają się do tego kontrastowe rzutki, bowiem trafienie weń jest widoczne z daleka i nie wymaga już sprawdzania wyniku. Świetne są także zwykłe, nieduże balony, dodatkowo dochodzi tutaj ich ruch na wietrze, często nieprzewidywalny. Uwaga – wszystkie przykładowe ćwiczenia początkowo trzeba realizować wyłącznie z nabojami szkolnymi (zbijakami). Ograniczy to koszty treningu, zyskamy wiele umiejętności manualnych, np. ładowania czy doładowywania broni w marszu. Samo strzelanie jest niejako uwieńczeniem i sprawdzeniem tego, co dał nam suchy trening. Osobiście podczas każdego treningu powtarzam kilkakrotnie „cykl trzech postaw niestabilnych”, składając się i celując do tarczy zwierza na dystansach 100 – 200 metrów wpierw z postawy stojąc, potem klęcząc i siedząc, z pasem nośnym wokół łokcia i bez niego. Oddzielnie składam się z wykorzystaniem pastorału, zarówno stojąc jak i klęcząc lub siedząc. Staram się ograniczyć ruch siatki do obszaru dziesiątki. Jest to początkowo dość trudne, ale do wypracowania. Niestety, tak to już w życiu bywa, iż nic nie jest nam dane raz na zawsze. Ponoć tylko jazdy na rowerze się nie zapomina. O utrzymanie nabytych umiejętności trzeba stale dbać. W Niemczech miałem okazję trenować na wspaniałej, bardzo realistycznej strzelnicy kinowej. Łowca ładuje broń (najlepiej własną!) specjalną amunicją. Składa się w postawie oczekiwania, a pracownik obiektu włącza na potężnym ekranie losowo wybrany film z łowów. Mamy do dyspozycji setki tysięcy sytuacji, zarówno z polowań zbiorowych jak i indywidualnych. Dziki, jelenie, bawoły i słonie, wszystko co sobie zażyczymy. W pełnym ruchu, także z niespodziewaną szarżą na myśliwego. Celujemy i strzelamy, przeładowujemy broń jak najszybciej i znów strzelamy. Mamy normalny huk, podrzut i odrzut, zaś po zatrzymaniu obrazu widzimy miejsce trafienia bądź pudła. Cel na ekranie, tak jak podczas łowów potrafi wykonać niespodziewane wolty, zmieniać kierunek i szybkość przemieszczania się. Sprawdza to także naszą zimną krew i znajomość przepisów tyczących bezpieczeństwa, bo w wielu sekwencjach niespodziewanie pojawiają się przypadkowi ludzie bądź zwierzęta domowe. Strzelanie na realistycznej strzelnicy kinowej potrafi przewartościować wiele poglądów tyczących sprawności konkretnych przyrządów celowniczych (np. podświetlanych przezierników); kolimatorów, lunet biegowych, wreszcie samej broni. Niektóre dwutakty potrafią się przycinać, a tu bawół szarżuje… Trudno było mnie wręcz oderwać od tak doskonałej, choć niestety drogiej formy sprawdzania się. Naprawdę kapitalna metoda poprawienia swoich umiejętności, zwłaszcza przed sezonem polowań pędzonych, bezsprzecznie lepsza od ostrzeliwania standardowej tarczy ruchomego dzika. U nas przewidywalność, ta sama prędkość celu, tam mnóstwo improwizacji. Przykład? Proszę bardzo. Prowadzimy dzika przez gęste krzaki. Dobiega do ścieżki, czekamy aż ją przesadzi, wolno lub jednym susem. Czekamy na niego, palec na spuście, czerwony punkt kolimatora lekko drży… Tymczasem cel znika, a tuż przed nami pojawia się cała wataha. Niestety, to tylko lochy z warchlakami. Odyniec, na którego oczekiwaliśmy zdołał przemieścić się kilkanaście metrów dalej, idąc w wysokich krzakach wzdłuż ścieżki. I pojawia się nagle, jak duch, skacząc jednym susem, nim zdążymy naprowadzić broń. Niektórzy oceniają fakt częstego przebywania z własną bronią jako swoisty fetyszyzm. Bzdura. Prawda jest taka, iż musimy ją oswajać jak najczęściej. Tylko wtedy stanie się naszym sprawdzonym towarzyszem. Suchy trening można prowadzić np. w garażu. Ćwiczmy czynności manualne związane z doładowaniem broni w taki sposób, by nie tracić kontroli nad sytuacją w terenie, uczmy się celowania obuocznego, a nawet takiego noszenia broni, by zapewniało ono jak najszybsze przejście do strzału. Obowiązkiem łowcy jest dążenie do perfekcji strzeleckiej. Trzeba zrobić wszystko, by strzały były czyste. Jesteśmy to winni zwierzynie, która nie może cierpieć. Polak kocha się w żelazie i nic tego nie zmieni. Prowadziłem wiele szkoleń strzeleckich, zarówno podczas zawodowej służby wojskowej jak i po jej zakończeniu. Uważam, że każdego da się nauczyć sztuki celnego strzelania. Z mojego doświadczenia wynika, iż myśliwemu wystarczą dwa dni solidnych zajęć, by bezbłędnie trafiać lisa, nawet z dystansu 200 metrów. Marek Czerwiński mataczerw@
KatalogSprzęt taktycznyKabury do broni Informacje o produkcie Dostępność: Jest w sklepie Dostępna ilość: Producent: Garbacz Koszt wysyłki tego towaru od: 7,00 zł zobacz wszystkie koszty wysyłki Przesyłki zagraniczne zobacz cennik Szelki z kaburą rewolweru czarnoprochowego 5,5"czarna skóra Wysokiej jakości kabura skórzana wykonana przez polską markę Garbacz. Marka znana jest pięknie wykonanych futerałów, akcesoriów i toreb łowieckich. Produkty marki są wykonane ręcznie z dbałością o szczegóły. Szelki wykonane ze skóry wyposażone w zamykaną kaburę na rewolwer czarnoprochowy. Szelki posiadają regulację, z jednej strony na klamrę a z drugiej na rzemyk (zobacz zdjęcia). Szelki krzyżują się na plecach. Kabura przeznaczona jest dla rewolweru o lufie 5,5 cala. _________________________ Produkt polski Co klasyfikujemy jako broń czarnoprochowa? Broń czarnoprochowa to różnego rodzaju działa i broń ręczna, w której wystrzelenie ładunku następuję efekcie spalania czarnego prochu. W chwili obecnej należy tą broń zakwalifikować jako broń historyczną gdyż w warunkach bojowych została zastąpiona przez innego typu broń. Pistolet, karabin jednostrzałowy, rewolwer sześciostrzałowy, czy też dubeltówkę to wszystko możemy zaliczyć do broni czarnoprochowej. Broń czarnoprochowa – broń bez zezwolenia. Jest to jeden rodzaj broni jaki można kupić w Polsce bez specjalnych zezwoleń czy zaświadczeń, wystarczy dowód osobisty. Z godnie z prawem można zakupić broń palną rozdzielnego ładowania wyprodukowaną do roku 1885 lub je współczesną replikę. Taką broń bez zezwolenia można nabyć i posiadać na terenie Polski w sposób Europejską Kartę Broni można przewozić swoją broń na terytorium całej Unii Europejskiej. Uzyskanie tego dokumentu nie jest trudne. Ta łatwość w nabyciu i transporcie broni czarnoprochowej nie zwalnia z odpowiedzialności oraz przestrzegania wszelkich zasad bezpieczeństwa w podczas jej przechowywanie i używania. Broń czarnoprochowa – gdzie postrzelać? Tak jak w przypadku każdego innego rodzaju broni najwłaściwiej strzelać na licencjonowanej strzelnicy. Rozpoczynając strzelanie dobrze jest przestrzegać kilku zasad. Pierwsza zasada nakazuje zapoznanie się z budową broni, jej mechanizmami oraz regulaminem prawidłowego strzelania. Przygodę ze strzelaniem właściwie jest zacząć pod okiem instruktora. Celować z broni czarnoprochowej należy tylko do tarczy. Są też określone zasady, określające obsługiwanie broni ich przestrzeganie zapobiega wypadkom. Najważniejsze z tych zasad to poruszanie się po strzelnicy z nienabitą bronią, podczas ładowania należy broń kierować lufą do tarczy, i pod żadnym pozorem nie celować w inne osoby nawet z nienabitej broni. Broń czarnoprochowa w jaki sposób się z nią obchodzić? Sama broń to nie wszystko co trzeba nabyć, aby muc strzelać. Do strzelania konieczne są kule, kapiszony i proch. Właściwe kule powinny być dobrane do kalibru broni, kapiszony niezbędne są aby zainicjować zapłon. Niezbędny jest kluczyk do kominów, ponieważ umożliwi on bezpieczne rozładowanie i zabezpieczenie broni. Do czyszczenie broni czarnoprochowej niezbędne są spray i olejek do broni i komplet wyciorów. Broń czarnoprochową trzeba czyścić i zabezpieczać smarem po każdym strzelaniu, dzięki takiemu postępowaniu będzie służyła przez długi zastosowaniu prochownicy przesypywanie prochu do fiolek nie jest trudne dlatego warto ją kupić. Podczas strzelania dobrze jest zabezpieczyć swoje ręce, oczy i uszy dlatego trzeba zakupić rękawice, okulary i słuchawki ochronne. Broń czarnoprochowa – co wybrać? Broń czarnoprochowa jest w dwóch podstawowych kalibrach 36 i 44 Każdy z nich posiada swoje zalety i wady. Wybór uzależniony jest przede wszystkim od osobistych preferencji. Broń kalibru 36 cechuje mniejszy odrzut, lżejsze kule, a co za tym idzie niższe koszty eksploatacyjne. Dodatkową zaletą tej broni jest lepsza celność. Z kolei kaliber 44 ma też dużo zwolenników, ze względu na większą i cięższą kulę, co przekłada się na większy zasięg strzału oraz efekty zasłony dymnej i huku przy strzelaniu. W zależności od tego czego oczekujesz od strzelania możesz wybrać modele Colta, Remingtona, Rogers&Spencera. Najlepiej przed zakupem udać się na strzelnicę z osobami które mają odpowiednie modele i popróbować strzelać ważne jest też poznanie obsługi swojej broni w tym również wszystkich czynności konserwacyjnych. Broń czarnoprochowa – zalety wykonania. Miłośnicy broń zwracają uwagę również na zalety estetyczne modeli i replik broni wykonanej przed rokiem 1885. Wszystkie one są przecież nie tylko funkcjonalne ale też pięknie wykonane. Z tych względów oprócz swych walorów użytkowych mają również walory czysto estetyczne i idealnie nadają się na ozdobę. Wszystkich pragnących nabyć broń czarnoprochową zapraszamy do naszego sklepu, mamy w ofercie wszystko czego potrzebujesz, żeby strzelać i konserwować swoją broń. Opinie o produkcie Dodaj komentarz Zapytaj o ten produkt Inne produkty z tej kategorii Inni klienci kupujący ten produkt zakupili również: Wysyłka gratis Zrób zakupy na kwotę powyżej 300,00 zł a przesyłkę wyślemy na nasz koszt Zobacz nas na : Pocztex Poczta AKCEPTUJEMY : PayPal Przelewy24
Z roku na rok sporty strzeleckie cieszą się coraz większą popularnością. Ten fakt jest z pewnością spowodowany łatwą dostępnością oraz przystępną ceną wiatrówek. Większość amatorów nie korzysta z profesjonalnych miejsc przeznaczonych do tego rodzaju rozrywek i strzela do improwizowanych celów np. puszek po napojach. Jednak w tym przypadku nie mamy możliwości oceny celności. Dlatego warto zaopatrzyć się w ogólnodostępne tarcze strzelanie rekreacyjne jest tak popularne?Strzelanie do wyznaczonych celów nie jest jedynym sposobem na uprawianie tego sportu, ale na pewno najpowszechniejszym. Dlaczego? Ponieważ pozwala ćwiczyć celność, a także udoskonala pozycję naszej sylwetki przyjmowanej podczas strzału. Tarcze strzeleckie możemy także wykorzystać do tego, aby zorganizować mini zawody na organizowanej przez nas imprezie. Nutka rywalizacji z pewnością nie strzeleckie – charakterystykaDostępne na rynku tarcze strzeleckie są wykonane z grubego papieru lub kartonu. Ich rozmiary różnią się przede wszystkim od typu broni, z której strzelamy oraz odległości. Jeżeli posiadamy karabinek pneumatyczny, powinniśmy zaopatrzyć się w tarczę wpisaną w kwadrat o długości boku 45,5 mm, a czarne pole to 30,5 mm. Średnica dziesiątki, czyli białej kropki znajdującej się na środku tarczy wynosi 0,5 mm. W tym przypadku do tarczy celujemy z 10 pistoletowa ze względu na krótszą linię celowania jest większa, choć strzały oddajemy również z 10 metrów. Jej rozmiar wynosi aż 155,5 mm, czarne pole to 59,5 mm. Jeśli chcemy trafić w dziesiątkę, musimy celować w okrąg o średnicy 11,5 z sylwetkamiNa rynku bez problemu znajdziemy także ogromną ilość tarcz przedstawiających sylwetkę człowieka (złodzieja, zombie, terrorysty etc.), oraz zwierzęcia – jednak w tym przypadku możliwości jest o wiele więcej. Sklepy oferują swoim klientom takie modele w kształcie: zająca, wilka, dzika, jelenia itd., oczywiście to tylko kilka z proponowanych przez producentów wzorów. Warto dodać, że bardzo często tego rodzaju tarcze są wykonywane w skali 1:1 i wykorzystywane w zawodach myśliwskich. Niewidoczne z daleka linie oznaczają pola punktowe. Za poszczególne trafienia można otrzymać 5,8 i 10 punktów, choć dopuszczalne są także inne warianty. Myśliwi mogą także otrzymać punkty karne za “zranienie zwierzęcia”, czyli trafienie go jedynie w sylwetkę. Wszystko zależy od wcześniej ustalonego kosztuje tarcza strzelecka?Cena konkretnej tarczy jest uzależniona od jej rodzaju. Najpopularniejsze modele, które przeważnie są wykonywane na papierze, kosztują od kilku do kilkudziesięciu złotych. Choć nawet w tym przypadku zdarzają się droższe tarcze, które są sprzedawane wraz ze jest jednak mata (słomiana bądź wykonana z innych materiałów), której koszt może wahać się od 50 do nawet 300 złotych. Jednak decydując się na takie produkty, powinniśmy sprawdzić, w jaki sposób zostały one wykonane. Jeśli zależy nam na modelu, który będzie służyć nam przez dłuższy czas warto zainwestować w tarczę widać na powyższych przykładach, na rynku bez problemu znajdziemy co najmniej kilka rodzajów tarcz strzeleckich. Co więcej, poszczególne modele są zróżnicowane niemal pod każdym względem. Dlatego przed zakupem warto przyjrzeć się im bliżej, aby sprawdzić, która z nich okaże się najlepszym wyborem.
Closed Ends: 29 August 2019 Hour: 02:00 Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty. Razem wielką mamy moc! Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie. Strzelali do niego z wiatrówki. Łaciaty to już dorosły kot, nie znamy jego historii, nie wiemy od jak dawna jest bezdomny... Wiemy natomiast, że do kota strzelano. Strzelano jak do żywej tarczy... Komu przeszkadzał łagodny, miziasty kot? Łaciaty od jesieni błąkał się na terenie jednej z podwarszawskich miejscowości. Skąd tam się wziął - tego nie wiemy. Dokarmiali go okoliczni mieszkańcy. Jakiś czas temu przestał się pojawiać. Nikogo jednak to nie zaniepokoiło, Łaciaty był przecież niczyj. Pewnego dnia wrócił, był jednak wychudzony i obolały. Jeden z mieszkańców zaczął szukać dla niego pomocy i tak kocur trafił pod naszą opiekę. Został przewieziony do jednej ze współpracujących z nami klinik. Kocur był obolały, nie dał się dotknąć w okolicach brzucha. Podczas przeprowadzonego badania lekarskiego stwierdzono bolesność jamy brzusznej i krwiomocz, co może wskazywać na kamicę układu moczowego oraz... śrut w jamie brzusznej! Zostało wdrożone leczenie farmakologiczne, wykonana punkcja (podejrzenie płynu w otrzewnej), zdjęcie RTG. Łaciaty musi mieć wykonaną diagnostykę ultrasonograficzną (USG). Co spotkało Łaciatego? Kto strzelał ze śrutu do bezbronnego kota? Kto go tak skrzywdził? Dużo pytań i niestety żadnej odpowiedzi... Prosimy o pomoc w opłaceniu leczenia i dalszej diagnostyki kocura. Prosimy również o pomoc w opłaceniu kastracji, sanacji i szczepień Łaciatego. Za każdą wpłatę dziękujemy.
jak celować z wiatrówki do tarczy